Informację o Restaurant Day na kilka dni przed imprezą znalazła w sieci Y. Oboje o akcji słyszeliśmy po raz pierwszy, a sam pomysł - spontaniczne mini-restauracje, otwierane na jeden dzień przez amatorów gotowania - wydał się nam świetny.
W mojej głowie zaraz narodził się pomysł "Oh! Różowa mini kawiarenka ze wszystkim co słodkie i pyszne i tuczace!<3
Restaurant Day odbywa się co kilka miesięcy na całym świecie, w tym w Polsce. Wśród rodzimych miast pod względem ilości otwieranych restauracji przoduje Poznań, ponieważ tam narodziła się polska edycja imprezy. Wrocław jednak nie wypada źle - podczas tej edycji "wyrosły" 4 takie restauracyjki. Miejscem akcji był Browar Mieszczański, a konkretnie - znajdujący się w nim klub. Nieznający terenu (jak my) mogli być początkowo trochę zdezorientowani, bo sam Browar jest sporym obiektem, a przy wejściu wisiał jedynie plakat logiem akcji, bez informacji w którą stronę należy się kierować.
Przed rozpoczęciem imprezy nawet plakatu nie było :<
Koniec końców dotarliśmy do klubu - niedużego, ale z klimatem. Restauratorzy-amatorzy serwowali swoje dania w głębi klubu, na środku można było usiąść przy stole celem konsumpcji, a w rogu muzykę z winyli serwował DJ.
Pierwsze stoisko, do którego podeszliśmy, należało do Slow Food Youth Wrocław. Główną atrakcją menu był BokBurger, czyli bułka (chyba domowego wypieku) z wielkim kawałkiem świeżo wysmażonego rolowanego boczku, sosem czosnkowo-ziołowym, czerwoną cebulką i ogórkami. Zamówiliśmy jedną porcję na pół - pycha!
Kolejna minirestauracja powstała pod szyldem No To Jemy. Sympatyczna pani z obsługi, pochodząca (jak mniemam) z Indii, skutecznie zachęciła nas do spróbowania między innymi chałwy marchewkowej i "pijanych" (czyli marynowanych w wódce i miodzie) rydzów. Jednak najbardziej intrygujące okazały się smażone… koniki polne. Moja pierwsza reakcja - "jem!" Y. nie mogła wyjść z podziwu, kiedy ze spokojem wcinałem świerszcza. Smakowało jak, hmm... orzechy?
Yyyyyył!! Nie tknęłam i wypominałam, ze nie będę całować mężczyzny, który je koniki polne! Ył ył ył, kazałam C. 5 razy umyć zęby :<
Trzecie stoisko prowadzili panowie z kulinarnego bloga jedzeniadorzeczy.pl. Tematem przewodnim stoiska były dania z jednego garnka. My spróbowaliśmy kurczaka w sosie kolendrowym z ryżem basmati - okazał się ciekawy w smaku, jednak dość pikantny.
I chyba troche niedogotowany - ryż lekko chrupał między ząbkami : O
Na spróbowanie potraw z czwartej restauracji (Na Ostrzu Noża) nie starczyło nam już miejsca w żołądkach, jednak co się odwlecze… Parę godzin później wróciłem na miejsce z dwójką znajomych, zachęconych BokBurgerem. Jak się okazało, przyszliśmy o 5 minut za późno, bo stoisko Slow Food Youth już się zwinęło. Pozostałe stoiska też już się zbierały, ale udało nam się jeszcze załapać na pełny zestaw z "Na Ostrzu Noża", w dodatku po bardzo okazyjnej cenie. Był kurczak na dwa sposoby, ryż z trawą cytrynową i brokuły z porem.
Ja byłam na imprezie o tematyce koreańsko muzycznej, i nikt nie pomyślał by mi przynieść kawałek :<<<< i nawet nie dostałam kawałka chlebka Naan domowej roboty, które były tam serwowane.
![]() |
| Pozdrawiamy kolegów, M. i O. |
Z imprezy wróciliśmy zadowoleni (i z paczką świerszczy, które też dostaliśmy w promocji :D).
Śniły mi się po nocy, prosiły o litość :<<<
Na kolejną edycję imprezy na pewno się wybierzemy. Sprawdźcie na www.restaurantday.org, czy w waszym mieście też odbywa się ta akcja!
Career Expo
Jeśli chodzi o targi pracy Career Expo, które odbyły się we Wrocławiu dnia 14 listopada, były to moje pierwsze targi pracy, które miałam okazję odwiedzić. Wizualnie wyglądało to znajomo - hala, na której rozstawione są białe boxy, w której przedstawiciele firm oczekują na ciebie, by podzielić się z tobą informacjami dotyczącymi ich firm.
Na Expo można było spotkać przedstawicieli takich firm jak Samsung, ING, Red Sky, Techland czy HP. Na ich stoiskach stały ciasteczka (AmRest częstował kurczakiem z KFC i kawą ze Starbucks'a), firmowe długopisy, torby i smycze. I tu dochodziy do rozmowy z przedstawicieali i stanowisk pracy, jakie oferowali. Nieszczęśliwie dla mnie, 90% propozycji było skierowane do techników komputerowych znających się na Javie, C++ i tym podobnych (o których ja nie mam pojęcia). Pojedyńcze propozycje dla ludzi o niesamowitych zdolnościach językowych (najlepiej nie angielski), interesujacych się ekonomią, bankowośią, dużo IT.
Odbywały się też prelekcje dotyczące poszczególnych firm, my trafiliśmy na prelekcje dotyczącą Starbucks'a i "sztuki" parzenia kawy.
<brak zdjęć, bo oświetlenie słabe było, a aparat smutny>
Y.
Pozdrawiamy serdecznie!
Y. i C.

















Świerszcze były super Y.! Ja bym powiedziała, że nawet sosem czosnkowym gdzieś tam przechodziły~
OdpowiedzUsuńAle na wynos to nie chciałaś brać XD
Usuń